Za nami KOWAX Valašská rally Valmez, czyli czas na małe podsumowanie 😉.
Naszym założeniem na ten rajd, było przejechanie jak największej liczby kilometrów OES’owych. Dotychczas najdłuższym rajdem jaki przejechaliśmy była Cieszyńska Barbórka (47,10km oesowych). Większość z rund Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski do których się przygotowujemy to okolice 100km oesowych – dla porównania Rajd Valasska miał aż 174,05km!
Przemierzając taki dystans, mieliśmy okazję sprawdzić jak wygląda nasze przygotowanie fizyczne, koncentracja, opis i tempo w rajdówce – mamy sporą bazę materiałów do analizy i wiemy, że przed nami jeszcze dużo pracy.
Sobotni shakedown na poligonie TATRA bardzo nam się przydał, z każdym przejazdem łapaliśmy co raz lepsze tempo.
Niestety przed pierwszą pętlą rajdu mieliśmy awarię pompy hamulcowej, którą udało się wyeliminować dopiero po zjeździe na serwis. To nas dosyć mocno rozregulowało i tak na prawdę zaczynaliśmy rajd dopiero na drugiej pętli.
Mówiąc szczerze, zakochaliśmy się w czeskich odcinkach i kibicach. Nocny 20km odcinek drogowy Lešná 2 to był dla nas jakiś kosmos. Latarnia na masce, przejazd przez kilka wiosek pełnych kibiców, wymagające partie poza wioskami i spora część odcinka po zdradliwych leśnych partiach – przejechaliśmy go całkiem niezłym tempem. Pewnie na zawodnikach z dużym doświadczeniem nie robi to już wrażenia, natomiast my jesteśmy dopiero na początku tej drogi.
Dzień zakończył miejski OS7 Valašské Meziříčí, na którym to po naszym błędzie urwaliśmy dwa koła. Wielu z Was było zdziwionych, że wyjechaliśmy na niedzielne odcinki – my nie, bo wiedzieliśmy, że Racerent stanie na wysokości zadania i uda się naprawić auto.
Mówiąc szczerze, wieczorem byliśmy wyczerpani psychicznie, a rano ciężko nam było myśleć pozytywnie o dalszym udziale w rajdzie. Psychika ma ogromne znaczenie – trochę metod relaksacyjnych od Mikesza i przede wszystkim telefon do żony, były bardzo pomocne, głowa zaczęła działać jak należy.
Pierwsza niedzielna pętla pojechana dość asekuracyjnie. Na drugiej polepszyliśmy swoje tempo i notowaliśmy czasy w granicach trzydziestki, do czego dążyliśmy przed tym rajdem.
W ciągu tych 5 dni, rzuceni na głęboką wodę zebraliśmy spory bagaż doświadczeń, przejechaliśmy setki kilometrów na zapoznaniu i pokonaliśmy 174km na odcinkach. Można powiedzieć, że to był zimny czeski prysznic, który dał nam wiedzę nad czym musimy popracować i dajemy Wam słowo, że będzie tylko lepiej!
Dziękujemy serdecznie wszystkim kibicom, polskim i czeskim, na odcinkach i na serwisie – jesteście najlepsi!